29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
styczeń luty marzec
kwiecień maj czerwiec
lipiec sierpień
wrzesień [październik]
listopad grudzień
Czerwona Scarlet
Wpis z dnia: 2008-07-09, z godziny: 00:01
Na 2008 NAB Show (NAB = National Association of Broadcasters) w Las Vegas, firma RED, producent pierwszej kamery cyfrowej za rozsądne pieniądze i porównywalnej z kamerami filmowymi, ogłosiła wypuszczenie na początku roku 2009 modelu dla zaawansowanych amatorów o nazwie Scarlet. Wszyscy zrazu podniecali się do Scarlet, ale minęły dwa miesiące i teraz zapadła cisza. Tymczasem z punktu widzenia ruchu wolnego filmowania będzie to wydarzenie przełomowe. Za $3k otrzyma się rozdzielczość 3 tysiące linii (ok. 6 megapikseli dla proporcji 16:9). Dla porównania, kieszonkowa kamerka używana przeze mnie do "produkcji" filmików z wycieczek, ma CCD o ok. 700 liniach, czyli efektywnie jakieś 0,36 megapikseli. Kamera RED One ma rozdzielczość 4k linii i w podstawowym zestawie kosztuje min. $35k. Ze Scarlet każdy będzie mógł zostać profesjonalnym producentem filmowym!

Problem w tym, że poza kamerą trzeba będzie zakupić także bardzo dobry komputer. Tzw. raw data streams, czyli nieskompresowane obrazy ze Scarlet, będą miały do 100 MB/s. Tego nie obrobi żaden komputer z jednym procesorem, ani nawet z Core 2 Duo (jak mój laptop). Potrzeba będzie czegoś znacznie lepszego. Nie wspominając takiego drobiazgu jak pamięć masowa. Macierz dyskowa 5 TB pomieści pewnie jakieś 15 godzin nagrania. Przy typowym stosunku 15:1 nagranie/użytek, w sam raz na krótki film telewizyjny lub serial. No i jak rozprowadzać swoje filmy? Po sieci za powoli, BlueRay i HD na razie nie są jeszcze popularne, a do DVD wcale nie potrzeba takiej rozdzielczości.

A przede wszystkim, gdzie są te tłumy chętnych do tworzenia (arcy)dzieł filmowych? Bo złodziei, gotowych kopiować je przez P2P, na pewno nie zabraknie.
Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Kuba TatarkiewiczIP: 66.74.197.5909-07-2008, 21:04
Akurat w przypadku aktorów sprawa własności intelektualnej jest prosta: wizerunek aktora, na który składa się nie tylko jego wygląd, ale także charakterystyczny głos, gest, uśmiech są bez wątpienia wartością same w sobie. Choć aktor jest tylko jednym z autorów końcowego utworu pn. film. Niewielu aktorów ma udział w zyskach z produkcji filmowej, ale to jest już ich sprawa. Proszę pamiętać, że prawo nie wartościuje: wiersz Szymborskiej i wiersz jakiegoś grafomana tak samo są chronione. Od wyceny jest rynek. A ten niestety maleje, patrz badania piratów:

http://torrentfreak.com/us-pirate-party-study-shatters-mpaa-claims-080709/

a szczególnie komentarze tamże.

Całe szczęście, że wbrew temu co twierdził pan Jacek w komentarzu do poniedziałkowego felietonu, dzisiaj NIE wszyscy kradną!

RafalIP: 87.204.6.18009-07-2008, 20:06
Panie Kubo,
A co chciałby Pan chronić w przypadku np. tych aktorów udających że spółkują? Artystyczny wyraz? Artystyczną maskę? Oryginalne postękiwanie? Przypuszczam, że świat nie stałby się o jotę uboższy, gdyby z powodu braku ochrony prawnej nie opłacało się zatrudniać do takich produkcji aktorów za milion dolców. A może okazałoby się, że artystyczne stęknięcia można równie dobrze wydobyć za, powiedzmy 10.000 USD.

D.IP: 62.87.130.1109-07-2008, 10:27
Jakiś czas temu zastanawiał się Pan komu moga się przydać dyski, pojemność których zacznie się liczyć w terabajtach.
Teraz zastanawia się Pan, komu się przyda taka kamera? Dyskowi Pan już znalazł zastosowanie, kamera też z pewnością znajdzie.
Inna sprawa, piractwo. Jak dotychczas nie natrafiłem na rozsądne propozycje tłumienia tego lub blokowania.
Francja proponuje odbierać dostęp do Internetu...
Jestem bardziej niż przekonany,ze w kraju, w którym wszystko przez dłuższy czas było państwowe, czyli niczyje, nikt się nie będzie przejmował piractwem.

Kuba TatarkiewiczIP: 66.74.197.5909-07-2008, 07:18
Ale ktoś jednak te scenariusze pisze, także w Polsce. Jako autor (zrealizowanego i nagradzanego) scenariusza filmowego mogę zapewnić, że jest to ciężka praca. Podobnie jak i granie w filmie. Jako producent filmu z przerażeniem patrzyłem na aktorów męczących po raz piętnasty scenę miłosną, bo za każdym razem coś było nie tak. Niestety, masy kradnące cudzą pracę nie mają o tym wszystkim pojęcia. Ale są w większości i dlatego w (ułomnej) demokracji to one decydują. I piszą komentarze bez sensu.

tolepIP: 77.114.27.8509-07-2008, 06:28
Zabawne, jak Ameryka, kraj, w którym prawo własności intelektualnej* pisze się pod korporację Disneya i jej prawa do Myszki Miki, potrafi wypaczyć punkt widzenia.

*Tzw. "własność intelektualna" to idiotyczny wymysł tych, którzy owymi "właścicielami" chcieliby być. W przypadku wytworów umysłu można rozsądnie mówić tylko o autorstwie, któremu rzeczywiście należy się ochrona.

Nie skłoni mnie Pan do wylewania łez nad losem Aarona Spellinga, Julli Roberts albo "gwiazd" amerykańskich talk-shows, które (co pokazał strajk scenarzystów) same nie potrafią napisać ani jednego odcinka...
Liczba zatwierdzonych komentarzy: 5      dodaj swój komentarz  

Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych.
© copyright 2008 IDG Poland SA
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel. (+48 22) 321 78 00  fax (+48 22) 321 78 88